Geoblog.pl    Jozin    Podróże    Podróż Jożina dookoła świata    Droga na szlak
Zwiń mapę
2009
17
sie

Droga na szlak

 
Nowa Zelandia
Nowa Zelandia, Greenstone Station
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 36438 km
 
Wstaję po 7. Wczoraj wieczorem próbowałem się podłączy do hosteloego Internetu. Niestety recepcjonista sobie poszedł. Nie pozostało mi nic innego jak płatny dostęp do Wifi, ale był bardzo wolny. Pewnie żółci grali przez neta w Mortal Kombat albo ściągali japońskie horrory. Poszedłem do kafejki na mieście. Po drodze mijałem grupki pijanej i rozbrykanej angielskojęzycznej młodzieży. Widać, że byli po dobrym apres ski. Jeden z tych młodych ludzi próbował wchodzić na przydrożne drzewo, niczym małpa. To by świadczyło jednak o wstecznej ewolucji narodów zachodu. A może to ta słynan brytyjska 'dewolucja'?

Koniec końców bloga uzupełniłem i poszedłem spać przed 1.

Rankiem łatam dziurę w bucie za pomocą zestawu naprawczego do maty samopompującej. Zobaczymy ile wytrzyma. O 10 wymeldowuję się z hostelu.

Idę jeszcze na miasto. W informacji ponownie pytam o moją trasę, czyli Routeburn Track. A pani zauważa, że 'większość ludzi którzy przyjeżdżają tu zimą, wybiera snowboard lub narty'. Dokładnie to samo mówiła wczoraj. Chyba zna to na pamięć. Mogłem jej powiedzieć, że nie jestem większość ludzi. Podobnie dokładnie jak wczoraj recytuje, że trzeba mieć 'alpejskiedoświadcenie i sprzęt'. Zapomniałem dodać, że ta kobieta to jakaś Azjatka, może z Tajlandii rodem albo z Tajwanu. Nie mam uprzedzeń, ale jakoś tak z natury nie wzbudza we mnie zaufania jako znawca alpejskich szlaków. Postanawiam się tam udać i zobaczyć jak to wygląda na własne oczy. Najwyżej zawrócę jak nie będzie pogody.

Wychodzę na drogę wylotową po 12. Czekam około godziny. To dość długo. Nikt się nie zatrzymuje. Myślę sobie, że to może znak, żebym zmienił plany, gdy wten staje fotograf, który jedzie do Glenorchy, gdy tam z jednego wzgórza robić zdjęcie na pocztówkę.

Rozmawiamy o szlakach i mówi, że próbował kiedyś zimą przejść tę trasę, ale wrócił, bo zobaczył dużo lawin. W Glenorchy, które leży 44 km od Queenstown, robi mi przysługę i dzwoni jeszcze raz do informacji. Powiedzieli mu to samo, co i mi w informacji, może nawet ta sama kobieta. Przekonało mnie jednak jego doświadczenie i zmieniam szlak na dolinę Greenstone, który nie przecina terenów ośnieżonych.

Dobra. Do początku szlaku mam jeszcze 39 km. Ludzie mówili, że to prawie niemożliwe, żebym tam złapał stopa. Idę jednak kawałek i zatrzymuje się miejscowy farmer. Ma 6 tys. owiec. Podwozi mnie do rozjazdu, skąd mam już tylko 29 km. Po chwili jedzie facet z Kinloch. Stamtąd mam już tylko 12 km. Tu już nic kompletnie nie jechało, więc ten odcinek pokonuję pieszo. Są trzy miejsca, gdzie droga jest zalna przez strumyk. Ładne widoki.

Do początku szlaku dochodzę ok. 18.30. Na końcu drogi jest jedna farma z lądowiskiem dla helikoptera. Stoi też niewielki samolot. Jest już ciemno. Jest schron, ale bez jednej ściany, więc rozbijam namiot nieopodal.

Szlak zajmie mi pewnie 2-3 dni. Dodam, że od początku szlaku do końca, gdyby jechać drogą, trzeba by zrobić 350 km.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (14)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
Jozin
Szymon Kaczmarek
zwiedził 12.5% świata (25 państw)
Zasoby: 358 wpisów358 634 komentarze634 2375 zdjęć2375 0 plików multimedialnych0